Piko24 to firma, która zamierza rozwijać w naszym kraju sieć autonomicznych sklepów typu convenience. Premierowa placówka zostanie otwarta jeszcze w tym miesiącu. Będzie zlokalizowana na Śląsku, podobnie jak kolejne obiekty. Z zapowiedzi firmy wynika bowiem, że przez pierwsze trzy lata chce ona działać właśnie w tym regionie, aby mocniej kontrolować kwestie logistyczne oraz serwisowe.
"Osiedlowe lodówki"
Punkty handlowe należące do sieci Piko24 to kontenery o powierzchni 20 metrów kwadratowych. Są one naszpikowane nowoczesnymi technologiami, pozwalającymi na bezobsługowe funkcjonowanie przez 24 godziny, siedem dni w tygodniu.
Za innowacyjnym, własnym systemem stoi firma Shopbox z Krakowa, która pracuje nad nim od ponad pięciu lat. Rozwijany jest przez deweloperów z doświadczeniem AI w największych BigTechach, takich jak Google czy Meta. Daje to firmie niezależność i brak konieczności ponoszenia kosztów licencji.
- Na rynku dynamicznie rozwija się kanał smart convenience, w którym dominuje Żabka. Jest mała i blisko ludzi. Możemy być jednak jeszcze bliżej z jeszcze mniejszym sklepem. Osobiście nazywam go osiedlową lodówką albo spiżarnią - przekazał w rozmowie z portalem "wiadomoscihandlowe.pl" Krzysztof Gawełek, prezes Piko24.
Otwarcie pierwszej placówki poprzedziły zamknięte testy sklepu w Krakowie.
Jak to działa?
Korzystanie ze sklepu ma być podobne do rozwiązań zastosowanych w Żabce Nano. Klient ściąga aplikację, dokonuje weryfikacji oraz podpina kartę. Następnie generuje kod QR, którym otwiera drzwi i swój paragon zakupowy.
Różnica między sklepem kontenerowym Piko24 a wspomnianą Żabką Nano polega na tym, że w tym pierwszym "otwarty" może być tylko jeden paragon. Do środka może zatem wejść jedna osoba lub grupa osób. Gdy zakończą oni zakupy i opuszczą pomieszczenie, obiekt zostanie otwarty dla kolejnego klienta.
- Chcemy, żeby nasi klienci czuli się wręcz intymnie i nikt nie patrzył im na ręce. Podczas rozpoczęcia sesji zakupowej szyby robią się "mleczne" zapewniając pełną dyskrecję zakupów - wyjaśnia Krzysztof Gawełek.
Zastosowana technologia, która tworzona i rozwijana jest w Polsce, zdaniem przedstawiciela Piko24 pozwala obniżyć niemal do zera współczynnik błędów. Stąd też zainstalowano na półkach dodatkowe czujniki wagi, a nie wyłącznie kamery, jak zrobiono to w Żabce Nano. Ma się to sprawdzać zwłaszcza w sytuacji, gdy w sklepie znajdzie się grupa osób, która mogłaby zasłonić część regałów. Poza tym sam system wizyjny ma być niewystarczający w sytuacji, gdy klient odłoży produkt w inne miejsce lub zostawi go całkowicie poza półką.
Co znajdziemy w sklepie?
W typowym sklepie autonomicznym Piko24 ma być ok. 400 SKU, przy czym ma być on mocno sprofilowany pod lokalizację - jeżeli kontener stanie w pobliżu siłowni, pojawią się tam różnego rodzaju odżywki czy suplementy.
Krzysztof Gawałek zwraca uwagę, że sieć będzie w stanie zaoferować wszystkie niezbędne produkty, ale będzie musiała szukać balansu między odpowiednią marką dla większości okolicznych konsumentów oraz ceną.
Ofertę mają stanowić jakościowe produkty, ale Piko24 nie zamierza iść w kierunku towarów premium. Budowanie asortymentu oparte będzie o najlepiej rotujące produkty z grupy 10 kategorii. Oferta wzbogacona jest o liczne propozycje z segmentu on the go. Sklepy mają też generować zyski z czegoś, co zwykło się obecnie nazywać retail media, czyli wykorzystania przestrzeni do pokazywania komunikatów marketingowych.
- Chcemy generować przychody z wyświetlania reklam na kontenerach oraz w aplikacji. Przed ważnym meczem polskiej reprezentacji możemy bez problemu wyświetlać reklamy chipsów i piwa na ekranach w witrynie. Planujemy takie działania po osiągnięciu poziomu 100 sklepów i wejściu we franczyzę - dodaje prezes Gawałek.
Co z towarowaniem?
Piko24 ma bieżący podgląd do stanu produktów na półkach swoich sklepów autonomicznych. Widzą go również dostawcy i dzięki temu wiedzą, kiedy półka z ich produktami wymaga uzupełnienia. Mogą w dowolnym momencie otworzyć drzwi i dostawić towar.
- Nie wykluczamy, że nasze sklepy będą w przyszłości przypominać nieco marketplace‘y, na których producenci eksponują swoje produkty. Możemy być też swego rodzaju automatem paczkowym, do którego się wchodzi i odbiera produkty - podkreśla Gawałek.
W przyszłym roku franczyza
Do końca tego roku sieć ma liczyć 20 obiektów. W kolejnych latach ma być ich już łącznie ponad 100 - czyli więcej, niż posiada obecnie wspomniana Żabka Nano. Aktualnie firma zamierza rozwijać punkty własne. Docelowo jednak, chce także działać w formule franczyzowej.
Ryszard Krause, menadżer odpowiedzialny za rozwój franczyzy Piko24 poinformował, że pierwsze sklepy działające w oparciu o współpracę z partnerami, mają ruszyć na przełomie lutego i marca przyszłego roku.
Jak wyjaśnia Krzysztof Gawełek, nie mówimy tu o klasycznym modelu franczyzowym, ale czymś w rodzaju pasywnej inwestycji kapitału. Franczyzobiorca staje się właścicielem zatowarowanego sklepu-kontenera wraz ze wdrożoną tam technologią. Spółka gwarantuje zwrot inwestycji na poziomie 8 proc. w skali roku. Do tego dochodzi miesięczne fee od obrotu powyżej pewnego progu (ok. 20 tys. złotych). Od tego momentu franczyzobiorca zgarnia 60 proc. zysku, a pozostałe 40 proc. trafia do franczyzodawcy.
- Chcemy, żeby partnerzy franczyzowi zarabiali więcej niż my. Jeśli będą zadowoleni to pozwoli nam to zwiększać skalę i na jej podstawie generować zyski - mówi Gawałek.
***
Trwa rejestracja na kongres Retail Trends 2025! Zapisz się już teraz, aby spotkać się 1 kwietnia 2025 r. w Warszawie z czołowymi przedstawicielami świata handlu i FMCG. Kliknij tutaj, aby zapoznać się z programem kongresu.